W sobotę, 10 października 2026 roku o godzinie 15:00, piłkarze Sarmacji Będzin rozegrali kolejny mecz ligowy w tym sezonie. W ramach 10. kolejki rozgrywek Sarmaci na własnym stadionie podejmowali Unię Rędziny.
W ubiegłą sobotę będzinianie odnieśli wyjazdowe zwycięstwo, pokonując Śląsk Świętochłowice 3:1. Z kolei Unia po niezwykle zaciętym pojedynku uległa w Czeladzi miejscowemu CKS-owi 4:5.
Przed sobotnim starciem Sarmacja z dorobkiem 17 punktów zajmowała 5. miejsce w tabeli. Jej najbliższy rywal zgromadził o jeden punkt mniej i plasował się na 7. pozycji.
Za będzinianami były również duże pucharowe emocje. W minioną środę na Stadionie Ludowym w Sosnowcu Sarmaci ulegli rezerwom Zagłębia 1:2, tracąc decydującego gola w ostatniej akcji doliczonego czasu gry.
Ostatnie ligowe starcie pomiędzy Sarmacją a Unią odbyło się 28 kwietnia 2012 roku w Będzinie i zakończyło się porażką Sarmatów 2:4. Bramki dla naszej drużyny zdobyli wówczas Tomasz Kozerański oraz Łukasz Burczyk.
Do sobotniego pojedynku przystąpiliśmy w sporym osłabieniu. W środowym meczu pucharowym urazu doznał nasz grający trener Tomasz Nowak, który tym razem nie mógł pojawić się na murawie. Kibice gospodarzy z dużym niepokojem oczekiwali więc pierwszego gwizdka arbitra – i jak się później okazało, czekał ich prawdziwy rollercoaster emocji.
W 7. minucie pierwszy groźniejszy strzał oddali będzinianie. Po uderzeniu Daniela Kamińskiego golkiper gości zdołał odbić piłkę przed siebie. Pięć minut później Jakub Kaczmarek oddał soczyste uderzenie, lecz i tym razem bramkarz przyjezdnych wyszedł z opresji obronną ręką.
W 14. minucie piłka po strzale głową zawodnika Unii znalazła się w naszej siatce, jednak na szczęście sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i anulował trafienie.
W 25. minucie Patryk Wnuk próbował szczęścia głową, lecz jego uderzenie było niecelne.
Niestety w 34. minucie goście objęli prowadzenie. Pierwszy strzał Jakub Majewski zdołał obronić, jednak przy dobitce Porochnickiego był już bez szans.
Trzy minuty później Sarmaci odpowiedzieli minimalnie niecelnym uderzeniem Maksyma Niemca. Chwilę potem znakomite podanie Daniela Kamińskiego do Marka Kocota zakończyło się strzałem naszego kapitana wprost w bramkarza.
W 42. minucie powinno być 1:1. Ponownie w doskonałej sytuacji znalazł się Marek Kocot, jednak z bliskiej odległości, uderzając z wyskoku, trafił wprost w golkipera Unii.
Gdy wszyscy myślami byli już przy przerwie, w 45. minucie goście zadali drugi cios. Podobnie jak przy pierwszym trafieniu Jakub Majewski odbił pierwsze uderzenie, lecz przy dobitce Żabika nasz bramkarz nie miał już szans.
Do szatni Sarmaci schodzili więc przy niekorzystnym wyniku 0:2.
W przerwie w szatni Sarmacji musiało być bardzo gorąco, ponieważ na drugą połowę wybiegła zupełnie inna, zdecydowanie lepsza wersja naszej drużyny.
Tuż po wznowieniu gry w polu karnym rywala na murawę padł Jakub Kaczmarek, jednak arbiter nie dopatrzył się przewinienia.
W 49. minucie Patryk Mularczyk dał sygnał do odrabiania strat. Pięknym uderzeniem z pola karnego pokonał bramkarza Unii i zdobył bramkę kontaktową na 1:2.
Dwie minuty później przed stratą kolejnego gola uratował nas słupek, ale w 54. minucie było już 2:2! Ponownie bohaterem Sarmacji został Patryk Mularczyk, który w bardzo podobny sposób po raz drugi znalazł drogę do siatki rywala.
W ciągu zaledwie kilku minut będzinianie odrobili dwubramkową stratę, a spotkanie rozpoczęło się praktycznie od nowa.
Z piłkarskiego piekła w mgnieniu oka przenieśliśmy się do nieba. Pojedynek był szybki i niezwykle emocjonujący, a akcje przenosiły się błyskawicznie spod jednej bramki pod drugą.
W 76. minucie doszło niestety do koszmarnie wyglądającego zdarzenia. Podczas walki o górną piłkę Patryk Wnuk zderzył się z rywalem i padł na murawę zalany krwią. Po kilku minutach udzielania pomocy nasz zawodnik opuścił stadion karetką pogotowia.
Mamy wielką nadzieję, że nie stało się nic poważnego i życzymy Patrykowi jak najszybszego powrotu do zdrowia!
W 80. minucie Sarmaci wyszli z ogromnych opresji we własnym polu karnym, a pięć minut później świetną interwencją popisał się Jakub Majewski.
W 93. minucie na stadionie zapanowała prawdziwa euforia. W polu karnym gości sfaulowany został Marek Kocot, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem wyprowadził Sarmację na prowadzenie 3:2!
Wydawało się, że po kapitalnym powrocie od stanu 0:2 trzy punkty zostaną w Będzinie.
Niestety scenariusz zaledwie sprzed kilku dni powtórzył się w najbardziej bolesny sposób.
W 97. minucie, po dwóch wcześniejszych nieudanych rzutach rożnych, trzeci okazał się dla nas zabójczy. Po dośrodkowaniu w pole karne Małolepszy wygrał pojedynek w powietrzu i strzałem głową doprowadził do remisu 3:3.
Była to ostatnia akcja spotkania.
Powtórzył się więc koszmar ze środowego meczu pucharowego, kiedy Sarmaci również w ostatniej akcji doliczonego czasu gry stracili gola po rzucie rożnym.
Szkoda utraty dwóch niezwykle cennych punktów, które pozwoliłyby nam jeszcze mocniej zbliżyć się do ligowej czołówki. Z drugiej strony trzeba docenić ogromny charakter zespołu. Podniesienie się po przerwie ze stanu 0:2 i wyjście na prowadzenie 3:2 wymagało ogromnej determinacji.
Niestety brak koncentracji w samej końcówce po raz kolejny kosztował nas pełną pulę. Liczne, a momentami również wymuszone zmiany, z pewnością nie pomagały w utrzymaniu odpowiedniego rytmu gry.
Drużyna z Rędzin pokazała jednak kawał solidnej piłki i patrząc na cały przebieg spotkania, remis można uznać za wynik sprawiedliwy.
Już za tydzień Sarmaci powalczą o kolejny komplet punktów na wyjeździe ze Startem Sierakowice!
Sarmacja Będzin – Unia Rędziny 3:3 (0:2)
Sędzia: Sebastian Jarzębak (Piekary Śląskie)
🥅 Bramki:
49′ Mularczyk
54′ Mularczyk
93′ (k) Kocot
34′ Porochnicki
45′ Żabik
97′ Małolepszy
🟨 Żółte kartki:
20′ Kowalczyk
Sarmacja Będzin: Majewski – Dul, Wnuk (76′ Habrat), Ignalski (46′ Hajdara), Niemiec (65′ Warmuz – 76′ Góral), Kamiński, Mularczyk, Kowalczyk (46′ Zając), Kaczmarek, Sych (46′ Jasiński), Kocot.
Trener: Tomasz Nowak.
