Nietypowo, bo w piątek – 1 maja 2026 roku o godzinie 11:00 piłkarze Sarmacji Będzin rozegrali kolejne spotkanie ligowe. W ramach 23. kolejki zmierzyli się na wyjeździe z zespołem Górnika Wojkowice. Gospodarze zajmowali 4. miejsce w tabeli z dorobkiem 45 punktów. Sarmacja natomiast pewnie przewodziła rozgrywkom, mając na koncie 55 oczek. W ostatniej kolejce drużyna z Wojkowic przed własną publicznością pokonała Jastrząb Bielszowice aż 4:0. Sarmacja również odniosła efektowne zwycięstwo, wygrywając u siebie z Unia Ząbkowice 5:1.

Jesienne spotkanie obu zespołów w Będzinie zakończyło się zwycięstwem Górnika 2:1. Jedynego gola dla będzinian zdobył Patryk Wnuk. Była to jak dotąd jedyna porażka Sarmatów w obecnym sezonie. Piątkowy mecz zapowiadał się niezwykle emocjonująco i rzeczywiście taki był. W świąteczne popołudnie trybuny stadionu w Wojkowicach wypełniły się liczną rzeszą kibiców obu drużyn, tworząc świetną, piłkarską atmosferę. Niestety, w składzie Sarmacji wciąż brakowało trenera Tomasza Nowaka, który nadal zmaga się z urazem odniesionym w finale pucharu. Kibice z Będzina z nadzieją wyczekiwali jego powrotu.

Jak przystało na lidera, Sarmaci od pierwszego gwizdka ruszyli do ataku. Już w 1. minucie Daniel Kamiński sprawdził czujność bramkarza gospodarzy, jednak ten zdołał nogami wybić piłkę. W 6. minucie po groźnej główce Marka Kocota futbolówkę zmierzającą do siatki z linii bramkowej wybił obrońca Górnika. Sześć minut później pięknym uderzeniem z obrotu popisał się Hubert Sych, lecz i tym razem miejscowi zdołali zażegnać niebezpieczeństwo, ponownie wybijając futbolówkę z linii bramkowej.

Napór Sarmacji przyniósł efekt w 13. minucie. Marek Kocot posłał piłkę w pole karne, a tam Michał Dul skutecznie skierował ją do siatki. Pierwszy kwadrans spotkania był absolutną dominacją będzinian. Niestety, szybko zdobyta bramka nieco uśpiła czujność gości. Już dwie minuty później Rafał Dawid musiał ratować swój zespół, broniąc groźny strzał z bliska.

W 25. minucie gospodarze niespodziewanie doprowadzili do wyrównania. Sprytem wykazał się wychowanek Sarmacji, Klaudiusz Kułaga, który przechwycił piłkę Markowi Kocotowi, popędził na bramkę i pewnym strzałem pokonał golkipera gości. Zanim Sarmaci zdążyli się otrząsnąć, było już 2:1 dla Górnika. W 29. minucie Jakub Dobias, mimo asysty dwóch obrońców, zdołał oddać skuteczny strzał z bliska. Dwa błędy kosztowały lidera utratę prowadzenia, a do przerwy wynik nie uległ zmianie.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy próbowali pójść za ciosem. W 49. minucie piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Rafała Dawida, a w 61. minucie nasz bramkarz wygrał pojedynek sam na sam, ponownie ratując zespół.

Chwilę wcześniej na murawie pojawili się Łukasz Ignalski i Karol Góral, którzy wyraźnie ożywili grę Sarmacji. Efekt przyszedł szybko – w 62. minucie Mateusz Popczyk przechwycił piłkę w środku pola, ruszył dynamicznie na bramkę i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi, doprowadzając do remisu 2:2. Ulga na trybunach była wyraźnie odczuwalna.

Sarmaci poczuli krew i ruszyli po zwycięstwo. Już dwie minuty później bliski szczęścia był Daniel Kamiński, lecz jego lob nad bramkarzem został wybity z linii bramkowej. W kolejnej akcji golkiper gospodarzy popisał się fantastycznymi interwencjami, najpierw broniąc główkę Kamińskiego, a chwilę później dobitkę Michała Dula.

Nie zabrakło również kontrowersji. W 70. minucie Kacper Jasiński upadł w polu karnym po kontakcie z rywalem, jednak sędzia ekstraklasowy Piotr Lasyk nie dopatrzył się przewinienia. Już w pierwszej połowie arbiter nie ukarał zawodnika gospodarzy za faul taktyczny na Danielu Kamińskim, co wywołało spore niezadowolenie wśród kibiców Sarmacji.

W 75. minucie groźnie z dystansu uderzał Marek Kocot, lecz bramkarz Górnika zdołał sparować piłkę. Końcówka spotkania to prawdziwe oblężenie bramki gospodarzy – przysłowiowa „obrona Częstochowy”. W 89. minucie po raz kolejny świetnie interweniowała defensywa Górnika, zatrzymując główkę Kocota na linii bramkowej.

Mimo ogromnej determinacji i naporu, Sarmaci nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Pozostaje niedosyt, bo dwa błędy zadecydowały o utracie punktów. Z drugiej strony cieszy walka do końca oraz powrót Łukasza Ignalskiego, który zaprezentował się bardzo dobrze, pokazując szybkość, zaangażowanie i głód gry.

Przed drużyną krótki majówkowy odpoczynek, a już za tydzień wyjazdowe starcie z Kamionką Mikołów. W międzyczasie przełożono spotkanie Górnika Piaski ze Stadionem Śląskim Chorzów na 6 maja, a Warta Zawiercie zmierzy się z Jastrzębiem Bielszowice 3 maja.

Mecz z trybun obserwował trener Górnika Piaski, Marcin Paul – niewykluczone, że już wkrótce jego drużyna stanie naprzeciw Sarmacji w bezpośredniej walce o awans. Na ten moment jednak nic się nie zmienia – Sarmacja pozostaje liderem rozgrywek, a kibice mogą z umiarkowanym optymizmem spojrzeć w przyszłość.


Górnik Wojkowice – Sarmacja Będzin 2:2 (2:1)

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

Bramki:
13′ Dul
62′ Popczyk
_____________
25′ Kułaga
29′ Dobias

Sarmacja Będzin: Dawid – Dul (74′ Hajdara), Habrat, Wnuk, Kamiński, Sych (46′ Góral), Widurski (46′ Ignalski), Zalewski, Kocot, Jasiński (77′ Samborski), Popczyk.
Trener: Tomasz Nowak.

Górnik Wojkowice: Kozłowski – Nowak, Sitko, Wawrzyn, Wieczorek (74′ Chruściel), Kułaga, Krzos, Woźniak (65′ Skórka), Kiwior (83′ Włoch), Dyrda (77′ Królczyk), Dobias.
Trener: Mateusz Mańdok.