Dziś 24.08.2019r o godz.17.00 piłkarze Sarmacji Będzin w ramach III kolejki ligowej sezonu 2019/2020 podejmowali na własnym stadionie zajmującą 3 lokatę w tabeli drużynę Śląska Świętochłowice.
Podopieczni trenera Artura Mosny w ostatnim pojedynku o punkty zremisowali bezbramkowo na wyjeździe z AKS-em Mikołów. Rywale podejmując u siebie Przemszę Siewierz również podzielili się punktami remisując 2:2.

Trener Artur Mosna do dzisiejszego spotkania wystawił wyjściowy skład z pierwszego meczu z dąbrowską Unią. Na boisko powrócił Mateusz Kozłowski, który zmagał się z lekkim urazem.

Pierwszy kwadrans gry należał zdecydowanie do rywala, który odważnie ruszył do ataku.
Już w 3 minucie strzegący naszej bramki Adam Bensz miał sporo pracy przy strzale zawodnika gości. Mimo to zdołał przenieść piłkę nad własna poprzeczkę.
Kolejną groźną akcję przyjezdnych możemy odnotować w 8 minucie spotkania.

I tym razem golkiper Sarmacji stanął na wysokości zadania wybijając futbolówkę nad spojenie słupka z poprzeczką.
W 14 minucie ponownie Adam Bensz popisał się pewną interwencją. Tym razem kąśliwy strzał zdołał sparować przed siebie.

Z kolejnym upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić Sarmaci, którzy do tej pory dali się „wyszumieć” rywalowi.
W 20 minucie piłka po strzale Jana Januszka odbijając się od obrońcy przyjezdnych wyleciała na rzut rożny.
Dziewięć minut później kolejny rykoszet zaliczył Seweryn Pielichowski. Tym razem piłkę po odbiciu od zawodnika Śląska zdołał wyłapać jego golkiper.
W 37 minucie futbolówka po strzale Mikołaja Gądka trafiła w rękę obrońcy gości znajdującego się we własnym polu karnym. Niestety sędzia nie przerwał gry i nie wskazał na 11 metr.
Dobitkę Jana Januszka zdołał na róg sparować bramkarz rywala.
Kilkanaście sekund później piłkę wrzuconą w pole karne przyjezdnych głową do siatki skierował nasz kapitan Daniel Majka. I tym razem sędziowie byli innego zdania. Arbiter boczny niewzruszenie podniósł chorągiewkę i wskazał spalonego.

Niestety mimo obecności obserwatora, tych kontrowersyjnych sytuacji dzisiejszej trójki sędziowskiej było stanowczo za dużo.
Jedną z przyczyn kontuzji Seweryna Pielichowskiego było właśnie dopuszczenie do brutalnej gry gości, którzy przegrywając sportową walkę w ten sposób starali się dać wyraz swojej frustracji.
W 43 minucie właśnie ten zawodnik popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego. Wtedy to piłka po jego precyzyjnym uderzeniu wylądowała w siatce rywala.

Tym razem sędziowie nie mogli mieć żadnych wątpliwości. Sarmacja objęła prowadzenie 1:0.
Goście chwilę potem odpowiedzieli strzałem nad poprzeczkę bramki Adama Bensza.
W drugiej połowie będzinianie ruszyli do ataku, nie myśląc o murowaniu korzystnego rezultatu.
W 52 minucie biegnący prawą stroną boiska Dawid Skrzypiński wrzucił piłkę w kierunku Jana Januszka. Ten strzałem z półobrotu posłał ją obok bramki przyjezdnych.

W 63 minucie na boisko wybiegł nas młodzieżowiec Marek Kocot, który zastąpił Kacpra Zawadzkiego.
Ten już 69 minucie był bliski podwyższenia wyniku na 2:0.
Otrzymując świetne podanie od szalejącego na prawym skrzydle Kamila Adamczyka stanął sam na sam z golkiperem Śląska. Niestety czując oddech rywala oddał niecelny strzał.
W 79 minucie był już „bohaterem” gospodarzy. Tym razem otrzymał świetne podanie po kapitalnej akcji Mateusza Kozłowskiego. Poprawiając swój „celownik” zmieścił piłkę w siatce załamanego przeciwnika.

Trener gospodarzy Artur Mosna wykazał się sporą intuicją wpuszczając na boisko tego zawodnika, który bardzo szybko odwdzięczył mu się zwycięskim golem.

Jest to jego pierwszy gol zdobyty w lidze.
W 86 minucie rozwścieczonego wynikiem rywala stać było jeszcze na jeden strzał.
Na posterunku był jednak niezawodny Adam Bensz, który piłkę zmierzając w jego kierunku przeniósł nad swoją poprzeczką.

Jeszcze w 90 minucie Marek Kocot sprawił spore zamieszanie pod bramką rywala.

W doliczonym już czasie gry kontuzji doznał Seweryn Pielichowski, któremu życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

Ostatecznie Sarmacja Będzin po kapitalnej grze zwłaszcza w drugiej połowie spotkania pokonała silną drużynę Śląska Świętochłowice 2:0 (1:0).

Tym samym podopieczni trenera Artura Mosny zasiedli na fotelu lidera tabeli.
Kolejny raz nasi piłkarze pokazali ciekawą grę pozostawiając na boisku sporo zdrowia.

Wszyscy zasłużyli na słowa uznania. Na szczególne wyróżnienie zasługuje nasza defensywa, która jako jedyna w lidze nie straciła jeszcze gola !
Już za tydzień Sarmaci na własnym stadionie podejmą drużynę Polonii Poraj.
Zapowiadają się kolejne emocje.

Sarmacja Będzin – Śląsk Świętochłowice 2:0 (1:0)

Sędzia: Paweł Halamoda (Bytom)

Widzów: 100

Bramki:
44′ (w) Pielichowski
79′ Kocot

 

Żółte kartki:
58′ Januszek
72′ Pielichowski
82′ Maj

 

 

Sarmacja Będzin: Bensz, Skrzypiński, Majka, Dudała, Kozłowski, Adamczyk, Barwiński, Pielichowski, Januszek (80′ Maj), Gadek (89′ Różański), Zawadzki (63′ Kocot)