W Wielką sobotę, 4 kwietnia 2026 roku o godz. 11:00, piłkarze Sarmacja Będzin rozegrali wyjazdowe spotkanie 19 kolejki ligowej przeciwko Slavia Ruda Śląska. Gospodarze zajmowali 14 miejsce w tabeli z dorobkiem 12 punktów, natomiast drużyna z Będzina pewnie przewodziła stawce, mając 45 oczek na koncie.

Obie ekipy przystępowały do meczu w bojowych nastrojach po ostatniej kolejce, gdzie Slavia pokonała u siebie Cyklon Rogoźnik 4:2, sprawiając kibicom miłą niespodziankę, a Sarmacja rozgromiła Górnika Sosnowiec aż 7:0 przed własną publicznością.

Jesienne spotkanie tych drużyn zakończyło się absolutną dominacją Sarmatów, którzy wygrali aż 13:0! Na listę strzelców wpisali się wtedy m.in. Popczyk (4 gole), Samborski (3), Góral (2), a także Kaczmarek, Ignalski, Nowak i padła jedna bramka samobójcza.

Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy poświęconej zmarłej legendzie i zawodnikowi Slavii Ruda Śląska – Romanowi Jojce.

Od pierwszych minut Sarmaci ruszyli do zdecydowanego ataku. W 12. minucie poprzeczka uratowała gospodarzy przed stratą gola. Patryk Wnuk głową z bliskiej odległości trafił w górną część bramki miejscowych. Dwie minuty później Marek Kocot uderzeniem z półobrotu próbował zaskoczyć golkipera Slavii, jednak ten był na posterunku. W 15. minucie Hubert Sych posłał futbolówkę nad poprzeczką rywala.

W 21. minucie doskonałej sytuacji na zdobycie gola nie wykorzystał Mateusz Popczyk, który z bliskiej odległości głową skierował piłkę wprost w bramkarza. Chwilę potem na strzał z dystansu zdecydował się Tomasz Nowak, lecz i tym razem golkiper rudzian był na miejscu. Niestety w 24. minucie znakomitą okazję zmarnował Kacper Jasiński, który z 6 metrów, praktycznie do pustej bramki, popisał się niecelnym uderzeniem.

Wreszcie w 29. minucie piłka po uderzeniu głową wylądowała w siatce gospodarzy, jednak sędzia dopatrzył się spalonego Mateusza Popczyka i gola nie uznał. Ten sam zawodnik w 32. minucie z 10 metrów posłał futbolówkę nad bramką miejscowych. Mimo zdecydowanej dominacji będzinian, po pierwszej połowie utrzymywał się niespodziewany bezbramkowy remis.

Przez pierwsze 45 minut Sarmaci praktycznie nie schodzili z połowy rywala, który czyhał jedynie na kontry. Po zmianie stron gra stała się bardziej nerwowa. Czas uciekał, a skuteczność naszej drużyny pozostawiała wiele do życzenia. Strzały zawodników Sarmacji były zbyt słabe lub kierowane wprost w bramkarza.

Tak było w 47. i 52. minucie, kiedy kolejno Mateusz Popczyk oraz Marek Kocot oddawali strzały wprost w golkipera rudzian. Dopiero w 72. minucie licznie zgromadzona publiczność Sarmacji odetchnęła z ulgą, piłka po uderzeniu Marka Kocota wreszcie znalazła drogę do siatki gospodarzy.

W 79. minucie mogło być 2:0, jednak strzał Daniela Kamińskiego nogami zdołał obronić bramkarz Slavii. W 82. minucie gospodarze zostali osłabieni, po drugiej żółtej kartce jeden z zawodników musiał opuścić boisko. Chwilę później piłka po strzale z rzutu wolnego Daniela Kamińskiego przeleciała tuż obok słupka, a kilkanaście sekund później Mateusz Popczyk posłał ją nad poprzeczką.

W 84. minucie serca będzinian zabiły mocniej, jednak z ogromnych opresji wybawił zespół Maciej Hajdara, który w ostatniej chwili ubiegł rywala i wybił piłkę na rzut rożny. W 93. minucie zbyt lekki strzał Piotra Samborskiego nie sprawił golkiperowi gospodarzy większych problemów.

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Sarmacja po bardzo trudnym spotkaniu pokonała walczącą o uniknięcie spadku Slavię Ruda Śląska 1:0. Gospodarze, podbudowani dwoma zwycięstwami z rzędu, byli dziś bardzo dobrze zorganizowani w defensywie.

Mimo to podopieczni trenera Tomasza Nowaka zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Takie mecze trzeba wygrywać za wszelką cenę i to się im udało. Sarmaci święta spędzą na fotelu lidera z bezpieczną, sześciopunktową przewagą nad drugim w tabeli Górnikiem Piaski. Tym samym kibice naszej drużyny mogą spokojnie zasiąść do wielkanocnego stołu.


Slavia Ruda Śląska – Sarmacja Będzin 0:1 (0:0)

Bramki:
72′ Kocot

Sarmacja Będzin:
Dawid – Dul (70′ Hajdara), Habrat, Wnuk, Kamiński, Sych (46′ Samborski), Nowak, Widurski (46′ Zalewski), Kocot, Jasiński (77′ Góral), Popczyk.

Trener: Tomasz Nowak.